Postanowienia noworoczne – co zrobić, żeby tym razem się udało?

woman-1031314_960_720

Czasem mam wrażenie, że 31 grudnia dopada nas pewnego rodzaju szaleństwo i wszyscy zaczynamy marzyć na głos. Marzyć, bo rok później okazuje się, że to wszystko niewiele wspólnego miało z rzeczywistością. A przecież wystarczy jedna rzecz, żeby tym razem się udało.

Kiedy byłam nastolatką w glanach, lubiłam katować się jednym zadaniem. Wypisywałam sobie na karteczce, jaka chciałabym być za jakiś czas – i oczywiście za jakiś czas nic z tego nie wychodziło. Z perspektywy czasu mogę Wam powiedzieć, że zawartość nastoletnich karteczek udało mi się zrealizować dopiero po 25 roku życia – ale to opowieść na inny wpis.

Co takiego zawierały te karteczki, że nijak nie mogłam sobie z tym poradzić?

– przestać być nieśmiałą – dziewczyna w glanach z reguły robi za outsidera. A jeśli dodatkowo musi już pójść do polskiego gimnazjum, ma trzy lata ostrego treningu życia. Po 25 roku życia dotarło do mnie, że w gruncie rzeczy nigdy nie byłam nieśmiała – po prostu do momentu pójścia do liceum nie spotkałam ludzi, przed którymi mogłam się spokojnie otworzyć. Ale co natrułam sobie tym krwi, to moje.

– schudnąć – proszę Was, podobny kaliber. Wypisywałam sobie to „schudnąć”, a później wcinałam białe pieczywo z przetworzoną wędliną, colę i batoniki. No i zadręczałam się, że nie potrafię wstać rano, by pobiegać przed szkołą.

– znaleźć chłopaka/być bardziej lubianą – to było zamienne, w zależności od wieku. Dziś czuję ogromną wdzięczność, że nie udało mi się tego wcielić w życie – w swoim otoczeniu, żeby być bardziej lubianą, musiałabym zamienić glany na tanie szpilki, czarne koszule na różowe miniówki, a „Władcę Pierścieni” na „Bravo Girl”. A gdy wspominam dzielnicowych bohaterów, do których zdarzało mi się wzdychać, mogę im tylko podziękować, że nie zwrócili na mnie uwagi.

I tak, jak pisałam, gdzieś w okolicy 25 roku życia zorientowałam się, że jednak ogarnęłam te postanowienia z karteczek. W tym wieku zdążyłam już mieć nie tylko chłopaka, ale męża, dużo wspaniałych ludzi naokoło, a z nieśmiałości pozostały wspomnienia.

Z postanowieniami noworocznymi ta sytuacja ma jeden związek. Zarówno ja przed wypisywaniem nastoletnich karteczek, jak i my wszyscy przed przyjęciem postanowień noworocznych, zapominamy o dwóch rzeczach:

Po pierwsze, czy dam radę tego dokonać?

Po drugie, czy to mi na pewno teraz potrzebne?

Czy dam radę tego dokonać? Wiecie, stawianie sobie wyzwań ponad swoją miarę jest motorem rozwoju. Ale żeby było tym motorem w sposób kreatywny, musimy wiedzieć, w którą stronę chcemy się rozwijać. Inaczej możemy niepotrzebnie obłożyć się ciężarem, którego nie udźwigniemy (bo nie ma takiej opcji w tym momencie życia), a który będzie ciążył coraz bardziej i bardziej. Jako 15-latka mogłam się katować tym, że nie jestem w stanie wstać o 6 rano i pobiegać trochę – nie pomyślałam jednak o tym, że skoro często muszę się uczyć do późnych godzin nocnych, to poranne zrywanie się przed czasem może mi bardziej zaszkodzić niż pomóc.

Czy mi to teraz potrzebne? To wydaje mi się głównym źródłem naszych nieszczęść. Mogę sobie wpisać złotymi zgłoskami, że w 2016 roku muszę awansować w pracy. Ale czy na pewno ten awans jest mi potrzebny? Czy i na co potrzebuję podwyżki, czy na pewno chcę mieć więcej pracy? W zależności od odpowiedzi, to postanowienie może mieć sens albo nie. Widząc zdjęcia znajomych z egzotycznych krajów, mogę postanowić, że w 2016 roku polecę na wycieczkę w egzotyczne kraje. Ale jeśli boję się latać, nie lubię zmian i trudno mi w pracy wziąć dwutygodniowy urlop – to po co się męczyć? Mi ten rok upłynął totalnie pod znakiem minimalizmu. Usamodzielniłam się już jakiś czas temu, weszłam w dorosłe życie, pożyłam trochę w tym schemacie i nadszedł czas weryfikacji, które z tych schematów naprawdę mają sens. Schemat mówiący o tym, że trzeba posiadać coraz więcej, został odrzucony jako pierwszy.

Te dwa pytania łączą się dla mnie w jednym punkcie. Jedno i drugie wymaga określenia jednej rzeczy:

Kim jestem? Na czym mi zależy? W jakim kierunku chcę podążać?

I dopóki na te pytania nie poznamy odpowiedzi, niech nikt nie porywa się na postanowienia 🙂

To jest właśnie moja magiczna propozycja na to, jak sprawić, by z postanowieniami w tym roku się udało. Jest wiele rzeczy i sfer naokoło, które naprawdę potrzebują mojej i Twojej energii i działania – musimy tylko je znaleźć, a nie marnować się w zawodach, w których wygrana nie przyniesie nic dobrego.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s