Walczę czy odpuszczam?

Jakbyś zareagowała, zmagając się z nierozwiązywalnym problemem? Miałabyś siłę  próbować kolejnych rozwiązań, zapominając o tych, które nie podziałały, nie zważając na to, że być może nic nie zadziała? Czy może powiedziałabyś sobie najtrudniejszą prawdę prosto w oczy i działała dalej, owszem, ale ze swobodnym dystansem i świadomością, że Twój upór może niewiele dać? I czy w ogóle w pewnych sytuacjach dystans nie jest oszukiwaniem samej siebie?

person-768475_1280

Wiecie, ja mam trochę niewyparzony język. Jest to wciąż jeszcze za mało, o czym przekonuję się po każdym zjeździe rodzinnym i pytaniach wujków troskających o mój wkład w przyrost naturalny – ale i tak to już ponad normę. I tak z tym moim niewyparzonym językiem często rozmawiam z ludźmi na tematy trudne. A z kobietami – często na temat dzieci, których nie ma. I tak rozmawiając zauważam, że zmagamy się z naszym niespełnionym rodzicielstwem na dwa sposoby.

Wiadomo, każda z nas robi badania, sprawdza swój organizm, szuka przyczyny. Niektóre z nas jednak przy tym przyjmują mentalnie kurs w jednym kierunku: w kierunku dziecka. Nie zaczynamy nic poważniejszego w życiu – bo dziecko. Dopinamy dietę, styl życia – bo dziecko. Stajemy się mistrzynami liczb, ekspertami od testów owulacyjnych, przewidujemy co do minuty, informując partnera, że wtedy i wtedy będzie najlepiej. I żeby nic nie planował wtedy. Nie bierzemy pod uwagę opcji, że może nie wyjść – wierzymy w historie, że jak się mocno chce i walczy, to wszystko jest możliwe. Wierzymy, że nie wolno odpuścić, że nic nas nie może zatrzymać na drodze do macierzyństwa. Problemem stają się ludzie, którzy mówią: spokojnie, ludzie nie mają dzieci i żyją, eeej. To wtedy płaczemy bardziej niż po tych mitycznych pytaniach wścibskich ciotek.

Inne z nas z kolei robią coś zupełnie na odwrót. Mówią o sobie: ja mam dystans. Badania – owszem, dieta – pewnie, ale to wiesz, tak ogólnie też dobrze zadbać o siebie. Nie planujemy już zupełnie nic – rzucamy się w wir życia, robimy to, co się nadarzy, wierząc, że dany czas trzeba wykorzystać. Nieco naiwnie przyjmujemy myślenie, że wszystko jest po coś. Że być może nasza bezdzietność tu i teraz jest potrzebna – nam, może komuś obok nas. Zamiast na cykl i wyliczenia, stawiamy na spontaniczność – czujemy, że prędzej uda nam się zajść w ciążę podczas spontanicznego wypadu na drugi koniec świata, niż w czasie randki zaplanowanej pod owulację. Uwierzyłyśmy, że musimy odpuścić, zapomnieć – wiemy, że nie wszyscy muszą mieć dzieci. Płaczemy, gdy poczujemy, że to jest właśnie najprawdziwsza prawda.

Oczywiście, że w każdej nas siedzi okruch tych dwóch stron. Nie zapytam, która z nich jest lepsza, czy skuteczniejsza – bo to bez sensu. Ja od jakiegoś czasu opowiadam się po tej zdystansowanej stronie. Owszem, przeszłam etap planowania i liczenia – kiedy jednak plany zawodzą, zaczyna się szukać drogi w inny sposób. Oporem raczej reaguję na optymizm niż trudną prawdę. Ostatnio miałam okazję rozmawiać ze znajomą, z inną Kiedyśmamą. Na jej obawy związane ze świętami (ech, te ciotki), odpowiedziałam bardzo prosto: nie czujesz się, nie jedź. Ona przystanęła wtedy tak, jakby ta myśl ją trochę przeraziła. A dwa lata temu ja też się bałam świąt. Rok temu z newralgiczną częścią rodziny nie spotkałam się ze złości i zacięcia. W tym roku nie wiem, co zrobię, ale nie czuję już ani złości, ani strachu.

I tak mnie, powiem Wam, zastanawia ten przysłowiowy dystans – na ile jest ucieczką, na ile zobojętnieniem, a na ile po prostu jakąś koleją rzeczy.

Dajcie znać, jak było albo jest u Was? Z czym Wam było lub jest bardziej po drodze – z planowaniem czy spontanicznością?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s